Relacje

STEFAN CHWIN – PANNA FERBELIN

Fabułę powieści trudno opowiedzieć. Poza tym, szkoda odbierać przyszłym czytelnikom przyjemność samodzielnego jej smakowania. Przekazujemy jedynie kilka spostrzeżeń i notatek na marginesie poczynionych w trakcie lektury, którymi wymieniłyśmy się na ostatnim spotkaniu w dniu 24 marca 2015r.:

  • - „Panna Ferbelin” to powieść idea, rozprawa moralno-filozoficzna, gra prowadzona z czytelnikiem,
  • - Akcja rozgrywa się w wiecznym „teraz”, gdzie powracające z przeszłości postaci, fakty, wydarzenia przeplatają się ze swymi współczesnymi odpowiednikami, przywołując przeróżne skojarzenia ( cesarz – Hitler lub Breżniew, Mistrz – Chrystus, papież, ks.Popiełuszko, Eberhorn – Jaruzelski, Hammels – Rakowski, Kiszczak). Sam autor powiedział: „Ta pozornie historyczna opowieść dotyka rzeczy współczesnych dużo bardziej niż niejedna opowieść współczesna”,
  • - Język powieści przepiękny,
  • - Stefan Chwin to polski Grass,

Czytaj więcej...

MACIEJ JASTRZĘBSKI – MATRIOSZKA, ROSJA I JASTRZĄB

Rosja to dla Polaków wciąż nieodkryty i tajemniczy ląd i, mimo łączących nas słowiańskich korzeni, obcy. Zadziwiający bogactwem kultury, mentalnością, religią, wielością narodów. Maciej Jastrzębski, wieloletni korespondent Polskiego Radia w Moskwie, pokazuje nam Rosję, zabierając w podróż od jej serca - pulsującej życiem Moskwy, po najdalsze krańce, gdzie spotkamy duchy syberyjskich zesłańców. Opowiada o problemach, z jakimi musi się zmierzyć współczesna Rosja, której jeden biegun to skrajna bieda, zaś drugi – niewyobrażalne majątki oligarchów. Prowadzi przy tym czytelnika od jednej barwnej historii do następnej, otwierając kolejne matrioszki, od największej do najmniejszej i wcale nie jest pewne, czy dotarł wreszcie do tej ostatniej. Bo Rosję zgłębić nie jest łatwo. Spodobała nam się bardzo lekkość, z jaką Maciej Jastrzębski opowiada o swoich spotkaniach z rosyjskością oraz to, że książka ma konstrukcję otwartą, a autor unika komentarza, pozostając jedynie słuchaczem i obserwatorem. Sprytnym zabiegiem okazało się powołanie do życia wujka Borki, będącego przewodnikiem pisarza. Mniej interesujące, momentami nużące, były za to wiadomości dotyczące historii, sytuacji politycznej oraz życiorysów prominentów i oligarchów (z przypisami objaśniającymi, czym był KGB).

Czytaj więcej...

PAWEŁ HUELLE - ŚPIEWAJ OGRODY

Spotkałyśmy się tego dnia w okrojonym, sześcioosobowym składzie. Rozgrzewką przed dyskusją były, jak to zazwyczaj na naszych spotkaniach, przebieranki zainspirowane książką. Najmłodsza duchem członkini naszego klubu, Jadźka, nie pozwala nam odetchnąć od zabawnych sesji zdjęciowych. Ponieważ jedna z bohaterek książki to Niemka o jasnych włosach, stąd pomysł naszej koleżanki na zabranie ze sobą peruki blond, w której każda z nas, pozując do fotografii,  mogła poczuć się, jak przeniesiona do innej epoki.

Rozpoczynając rozmowę o książce, pani Jadzia poprosiła nas o wykonanie pewnego zadania. Rozdała nam kartki, na których należało zapisać jedno słowo, najbardziej kojarzące się nam z powieścią Pawła Huelle. Napisałyśmy takie oto hasła: Muzyka, Uwikłanie, Udręka, Pasja, Miłość, Przeznaczenie. Natomiast, gdybyśmy miały podsumować jednym zdaniem treść książki, powiedziałybyśmy, że jest ona hołdem złożonym historii, muzyce, miastu Gdańsk i pewnej pięknej kobiecie o imieniu Greta. Koleżanka Basia odczytała dostępne w Internecie informacje dotyczące Pawła Huelle,  przypominając nam m. in. o tym, że pisarz zadebiutował już dwadzieścia sześć lat temu. Jego pierwsza powieść "Weiser Dawidek" została okrzyknięta wówczas arcydziełem i książką dziesięciolecia.

Czytaj więcej...

JAROSLAV HASEK – O PODHALU, GALICJI I … PIŁSUDSKIM

Tym razem miało być wesoło. I było, choć z łyżką dziegciu. Pomimo, że recenzja na obwolucie książki zachęca: „Hašek o Polakach – sama radość!”, to stwierdziłyśmy, że jednak trochę przykro przejrzeć się w tak sarkastycznym zwierciadle. Książka, którą przeczytałyśmy, to nieznane u nas teksty Haška o Polakach. Dla autora „Dobrego wojaka Szwejka” jesteśmy śmieszni i godni skarykaturyzowania: pijacy, pieniacze, snoby. Autor wyśmiał nasze mity, kulty i sentymenty, naszą szlachecko-romantyczną spuściznę, nie oszczędził „największych świętości”: jest tu bowiem fałszywy pamiętnik Piłsudskiego, który wyjechał do Paryża i jest oburzony, że francuskie władze nie nakazały tego dnia mówić wszystkim Francuzom po polsku. Znawca Czech i miłośnik naszych południowych sąsiadów, Mariusz Szczygieł napisał, że opowieść Haška o Piłsudskim, to najlepszy portret marszałka, jaki zna. Nikogo u nas nie byłoby stać na taki tekst ani dziś, ani 90 lat temu.

Na koniec refleksja, która przyszła nam do głowy: może ten swoisty PR Haška zaważył na niekorzystnych opiniach Czechów o Polakach, utrwalił stereotypy i niechęć.  A miała być sama radość!

JOSE M. de VASCONCELOS – MOJE DRZEWKO POMARAŃCZOWE

Spotkanie poświęcone powieści „Moje drzewko pomarańczowe” przypadło w momencie nadejścia kalendarzowej jesieni, stąd pomysł pani Jadzi na kolejną przebierankę : w jesienne barwy i kapelusze przystrojone darami jesieni. Pełna wesołości chwila, wywołana pozowaniem do zdjęć, szybko ustąpiła poważnemu nastrojowi, który wprowadził temat naszej lektury. „Moje drzewko pomarańczowe”  to książka, której nie da się czytać bez wzruszenia i łez, bo tak jest zawsze, kiedy stykamy się z dramatem najsłabszej i najwrażliwszej istoty, jaką jest dziecko. Nasza niezawodna pani Jadzia, jak zwykle, przygotowała krótkie podsumowanie powieści  Vasconcelosa  ujęte hasłowo w takich oto zdaniach:

- Książka traktuje o wielkim, niezaspokojonym głodzie  miłości  odczuwanym przez małe dziecko oraz kompletnym braku zainteresowania nim ze strony rodziców.

- Niezaspokojony pozytywnymi bodźcami życiowy temperament dziecka powoduje nieustanne konflikty kończące się karami cielesnymi.

Czytaj więcej...

ALICE MUNRO

Spotkanie miało miejsce w rocznicę komunistycznego manifestu lipcowego, postanowiłyśmy więc uczcić to humorystycznie i stworzyć nasz własny manifest lipcowy, a jego hasło, wymyślone przez  klubową „animatorkę kultury” (w tym przypadku stosowniejsze byłoby określenie: ”kaowca”) – panią Jadzię, brzmi: ” Nie czytaj bzdur, Czytaj mądre książki”. Hasło to zawisło w czytelni jako element stosownej do okoliczności dekoracji, pod którą urządziłyśmy sobie sesję zdjęciową.

Dostosowałyśmy się do tego hasła idealnie,  zapoznając się z  opowiadaniami tegorocznej noblistki Alice Munro.  Każda z nas, korzystając  z bogatej oferty tytułów dostępnych w bibliotece, wybrała inny tom, po raz pierwszy zmieniając formułę naszych dyskusji. Dotychczas bowiem, przygotowując się do spotkań, czytałyśmy ten sam „zadany” wszystkim tytuł. Jednakże, mimo, iż każda osoba prezentowała zebranym inny zbiór opowiadań, łatwo znalazłyśmy dla nich wspólny mianownik. Oto niektóre z naszych refleksji na temat twórczości pisarki: „Mistrzyni małej formy literackiej, której wyobraźnia jest niewyczerpaną studnią pomysłów”, „Zmieniła nudny realizm prowincji kanadyjskiej   w scenerię intrygujących dramatów”, „Idealna konstrukcja noweli jak u Czechowa ....

Czytaj więcej...

SPOTKANIE Z GRUZJĄ

24.06.2014 Spotkanie nasze miało być poświęcone twórczości Alice Munro, ale plan uległ zmianie i tematem przewodnim  tego dnia stała się Gruzja. Nasza członkini odbyła bowiem 17 dniową wyprawę do tego pięknego kraju, przywożąc ze sobą mnóstwo fotografii, anegdot  i świeżych wrażeń. Bardzo chciałyśmy, aby się nimi z nami podzieliła, dlatego urządziłyśmy sobie wieczór oglądania zdjęć i słuchania opowieści o smakach, zapachach, niezwykłej architekturze i muzyce, gościnnych i życzliwych ludziach. O ich pogodnym stosunku do życia i umiejętności jego celebrowania. O tym, jak wielką sympatią darzą to, co polskie. Dowiedziałyśmy się, że szlaki wyprawy naszej koleżanki wiodły od zaśnieżonych gór po słoneczne wybrzeża. Na nagraniu video mogłyśmy zobaczyć i usłyszeć tradycyjną gruzińską biesiadę, zwaną suprą,  pełną toastów wnoszonych pod okiem wodzireja - tamady, okraszoną muzyką i przepięknym, wielogłosowym, śpiewem mężczyzn. Jednym słowem poczułyśmy klimat tego tajemniczego, na wpół dzikiego kraju. A przy okazji zrobiłyśmy w pamięci przegląd książek o Gruzji, jakie ukazały się w ostatnich latach na rynku wydawniczym, czyli na przykład „Gaumardżos” ....

Czytaj więcej...

DORIS LESSING – PIĄTE DZIECKO

Książka wywołała burzliwą dyskusję i spory. A to utwierdziło nas w przekonaniu, że jedynie dobra literatura gwarantuje naprawdę ciekawą wymianę zdań. „Piąte dziecko” to książka prowokująca, drażniąca, mocna. Mówi o tym, że  szczęścia nie da się zaplanować  i w jednej chwili sielankę może zastąpić dramat.

Dwoje zamkniętych w sobie ludzi, Dawid i Harriet, poznaje się na firmowym przyjęciu. Od pierwszej chwili wiedzą, że, z powodu swej introwertycznej natury, są  sobie przeznaczeni. Pierwsze lata ich małżeńskiego życia to rodzinna sielanka. Wkrótce po ślubie kupują olbrzymi wiktoriański dom, który może pomieścić ich wszystkie przyszłe dzieci, których liczbę zaplanowali  (wbrew krytyce członków rodziny) na sześcioro lub nawet ośmioro. Wielki dom stopniowo wypełnia się dziecięcym szczebiotem, a rodzina żyje ( nie bez pomocy rodziców) w atmosferze szczęścia, błogości i względnego dostatku. Do czasu, kiedy Harriet zachodzi w piątą ciążę... Kobieta od początku nie umie zaakceptować dziecka, ma bowiem przeczucie, że z płodem jest coś nie tak. Ciąża wykańcza Harriet fizycznie i psychicznie, a kiedy mały Ben przychodzi na świat, od razu wiadomo, że jest inny, niż pozostałe dzieci. Jest nadludzko silny, nie wykazuje emocji, patrzy obojętnym wzrokiem na rodziców i rodzeństwo, wszyscy członkowie rodziny omijają go z daleka. Ponadto dziecko wykazuje mordercze instynkty. Ben jest, w opinii matki, jakby żywcem przeniesiony z czasów prehistorycznych, kiedy to przodkowie homo sapiens żyli   w jaskiniach i polowali na mamuty. Jego zachowanie, absorbujące non stop uwagę Harriet

Czytaj więcej...

JOYCE CAROL OATES – CÓRKA GRABARZA

Córka grabarza okazała się bardzo dobrą powieścią, od dawna czekałyśmy na temat, który poruszy, wywoła emocje, zmusi do myślenia i sprowokuje burzliwą dyskusję. Nasza lektura to mocna kobieca proza, osadzona w społecznych i geograficznych  realiach Stanów Zjednoczonych, tuż po drugiej wojnie. W Córce grabarza głównym motywem powieści jest walka młodej kobiety o tożsamość i przetrwanie. W świecie zwierząt nie ma miejsca dla słabych. Dlatego musisz ukrywać swoją słabość, Rebeko. To jedna z kilku życiowych maksym, które bohaterka Rebeka otrzymuje od ojca, niemieckiego imigranta, który, wraz z żoną i dziećmi, uciekł z ogarniętego nazizmem Monachium.

Po przybyciu do Ameryki, jedyną propozycję pracy, jaką dostaje ojciec rodziny Jakub, wykształcony nauczyciel, miłośnik niemieckiej sztuki i filozofii, jest posada grabarza  i dozorcy cmentarza. Ten fakt powoduje, że rodzina skazana zostaje na margines, jest dyskryminowana, coraz bardziej pogrąża się w swoim obsesyjnym świecie lęku. Zgodnie przyznałyśmy, że autorka po mistrzowsku opisała klimat  ...

Czytaj więcej...

BASIA MEDER – BABCIA W AFRYCE

Znów Afryka. Jednak tym razem zupełnie inaczej widziana. Basia Meder pokazała kontynent, w naszej zgodnej ocenie, w sposób trochę wyidealizowany, skupiając się na krajach (Lesotho, RPA, Suazi, Mozambik, Namibia, Zimbabwe, Zambia, Botswana i Malawi), które odwiedzała według z góry ustalonej i dokładnie zaplanowanej trasy, nie zdając się na los. Brakowało nam, w tej wędrówce z autorką, literackiej lekkości, poczucia humoru, spontaniczności, przygody i dreszczyku emocji tak charakterystycznych dla literatury podróżniczej. Jedna z członkiń klubu stwierdziła: „jeśli przeczytałaś dwa pierwsze rozdziały, to wystarczy, bo dalej będzie tak samo”. Książka napisana jest w pamiętnikarskim stylu, trochę chaotycznie, niespójnie, momentami po prostu nudnie. Jej atutem niewątpliwie są piękne zdjęcia autorki, wielkim minusem natomiast  brak podpisów pod tymi zdjęciami. Mimo wszystko, „Babcię w Afryce” warto przeczytać, choćby dla wielu ciekawostek, np. można dzięki niej nauczyć ....

Czytaj więcej...